Translate

czwartek, 25 grudnia 2014

2.1. You are exactly the same

 Nie miałam zamiaru opuścić imprezy przez jakiegoś dupka, nawet mimo tego, że była ona u niego w domu. Zgubiłam właśnie Emme z oczu, a więc postanowiłam podejść do jakiegoś stoliku z napojami i tam na nią poczekać. Nalałam sobie przy okazji ładnie wyglądającego napoju. Po pierwszy łyku poczułam, że jest to piwo. Szybko wypiłam cały kubeczek.
- Radzę Ci spróbować piwa z tamtych butelek. Nasz kanadyjski produkt - powiedział ze słodkim, angielskim akcentem przystojniak przede mną. Poczułam jak moje policzki automatycznie się rumienią. Często tak mam, gdy jakieś ciacho ma zamiar do mnie zagadać.
-Um, dzięki. Będę miała jeszcze czas - uśmiechnęłam się.
- No nieźle Alison, jesteś tutaj kilka godzin, a już podrywasz chłopaków - mówił mi mój głos w głowie.
- Jestem Mike-wyciągnął przede mną swoją dłoń.
- Jestem Ali..- nawet nie zdążyłam dokończyć swojego imienia, gdy ktoś nam przerwał.
- Nie gadaj z nim nawet. To dupek - odwróciłam wzrok by zobaczyć kto przerwał mi bardzo miłą rozmowę z chłopakiem.
- Odezwał się ten co nie jest dupkiem - jak ten Bieber mnie irytuje. Po co się w ogóle wtrąca? 
- Nie mówimy teraz o mnie. Nie gadaj z nim.
- No nieładnie Justin, tak od razu zniechęcać koleżanki do Stratford. Postarałbyś się być miły - odparł Mike.
- O ile się nie mylę to nie rozmawiamy ze sobą.
-Kolegę odtrącasz?- zapytał Mike. Ja tylko przyglądałam się ich spiętej rozmowie. Można było wyczuć nutkę nienawiści między tymi chłopakami.
- Kolegami też nie jesteśmy -odparł sucho Justin - A więc możesz się wynosić. 
Mike jedynie zaśmiał się pod nosem i odszedł od nas. Justin chciał już odejść od stolika przy którym stałam, ale musiałam mu przerwać.
- Co to miało do cholery być? - spytałam ze złością.
On jedynie stanął, ale nie odwrócił się w moją stronę. Kiwał swoją głową z niedowierzania.
- Jeżeli chcesz mieć fajne wakacje i nie zawieść się to po prostu uważaj na ludzi. Pomogłem Ci tylko. Nie dziękuj.
- A za co ja mam Ci dziękować?- stanęłam przed chłopakiem, aby móc spojrzeć mu w oczy.- Nie jestem małą dziewczynką i sama umiem dobierać sobie znajomych.
- Najwidoczniej nie - powiedział z lekkim śmiechem w głosie i odszedł wśród ludzi. 
Ten chłopak jest za bardzo irytujący. Współczuję wszystkim co muszą mieć z nim codziennie styczność.
- Alison!-zauważyłam podchodzącą do mnie Emme.
- Gdzie Ty byłaś? Szukałam Cię.
- Musiałam wyjść do łazienki. Powiedz mi lepiej co to była za rozmowa między wami trzema.

 Opowiedziałam swojej koleżance co się dzisiaj wydarzyło, a ona wtajemniczyła mnie w historię dlaczego Justin i Mike są na siebie tacy źli.
- WOW! Poczekaj.. dobrze zrozumiałam: Mike i Justin byli kiedyś najlepszymi przyjaciółmi. Mike był o wszystko zazdrosny co miał Justin, ponieważ zawsze był we wszystkim lepszy, zawsze miał więcej przyjaciół, miał najfajniejszą dziewczynę ze Stratford, a gdy Justin został na dodatek kapitanem drużyny w kosza to Mike się zdenerwował, a więc w zamian poderwał Biebera dziewczynę i ona go zdradziła z Mike'em i on teraz mści się za wszystko? - zapytał nieco pogubiona. Przecież to gorsza historia niż z opery mydlanej albo z meksykańskich seriali. A oglądałam kiedyś taki. Nic tam nie można było zrozumieć, bo wszystko było tak pokręcone.
- Dokładnie tak. 
Może byłam zbyt ostra dla Justina. Chciał dobrze. Dalej nie wiem dlaczego, ale zachował się bardzo w porządku. Powinnam mu podziękować za to, że mnie ostrzegł. 
- Dziękuję za to, że mi to opowiedziałaś. Idę podziękować za to Justinowi. Zachował się w porządku.
- Jasne, poszukaj go, a ja będę tutaj się gdzieś kręciła - oznajmiła Emma. Przytuliłam dziewczynę za to, że opowiedziała mi tą historię. Nieco się zdziwiła. U mnie w Nashville zawsze przytulamy się po opowiedzeniu historii, która nie jest łatwa. Myślę, że ja i Emma możemy zostać przyjaciółkami. Naprawdę dobrze się dogadujemy. 
Poszłam szukać więc Justina. Nie mogłam go znaleźć przez dłuższy czas.
- Hej, wiesz może gdzie jest Bieber? - zapytałam przypadkowego chłopaka, który stał najbliżej.
- Hej. Po co Ci Bieber jak ja tutaj jestem ślicznotko - ugh, czy wszyscy muszą być tutaj tak bardzo pewni siebie?
- Nie, dzięki. To wiesz czy nie? - zapytałam ostro.
- Nie spinaj się. Na górze pewnie - zaśmiał się chłopak i poszedł dalej. 
Nie zwróciłam uwagi na jego śmiech. Weszłam po schodach na górę. 
- Justin?- pytałam w wypełniony korytarz ludźmi. Nikt mi nie odpowiedział. Zaczęłam więc zaglądać po pokojach. 
- Justin?- zapytałam wchodząc do jednego z pomieszczeń. Była to łazienka. Cała zadymiona. Zobaczyłam jedynie grupkę 3 chłopaków palących jakieś zielsko. Na pewno go tu nie było, a więc wyszłam.
- Justin? - zapytałam cicho wchodząc do kolejnego pokoju. 
-Dlaczego ja tu weszłam?- zapytałam siebie i przeklnęłam samą siebie w duszy. Zastałam jakiś młodych napaleńców w łóżku, którzy nawet nie zauważyli, że tam weszłam. Tak jak szybko się tam pojawiłam to tak samo szybko wyszłam. Fuuu. Straciłam już nadzieję, że go dzisiaj znajdę w tym tłumie, ale zajrzałam do jeszcze jednego pokoju.
- Justin?- zapytałam wchodząc jak się domyśliłam do pokoju Justina, bo w oczy rzucił mi się ogromny plakat Michaela Jordana. Ale co tam zobaczyłam to się dopiero zdziwiłam. Bieber leżał w samych bokserkach na łóżku, a przed nim jakaś zgrabna panienka robiła striptiz. Stała w samej bieliźnie, miała już zdejmować stanik, ale chyba im przerwałam.
- Co jest grane? - spytała prawie naga dziewczyna. Justin na mój widok automatycznie się podniósł, założył koszulkę i chciał zacząć coś mówić, ale nie dałam mu dojść do słowa.
- A to niby Mike jest dupkiem. Nie prawda. Jesteście dokładnie tacy sami - wytknęłam mu to wypowiadając słowa z obrzydzeniem. Jednak nie pomyliłam się co do jego osoby. Jest dokładni taki jak na samym początku pomyślałam. 
- Alison, to nie tak jak myślisz - próbował coś powiedzieć. Ja jedynie spojrzałam na niego spod łba.
- Miłej zabawy - odpowiedziałam oschle i trzasnęłam drzwiami.
____________________________________________________________
 Dodałam kawałek rozdziału wcześniej, bo już sama nie mogłam się doczekać. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Kolejna część już 28.12.2014. Postanowiłam dodać nieco szybciej. Nie ma szkoły, a więc jest na to czas. 
Liczę na wasze komentarze oraz pokazujcie znajomym. Mam nadzieje, że się podoba.
Do kolejnego Kochani :)

5 komentarzy:

  1. Zaczęłam dziś czytać i mi się spodobało :D
    Jak w poprzednim komie znowu to muszę powiedzieć uwielbiam Alison :3
    haha nie mogę się doczekać nexa ;3
    A Justin przeholowałeś ...
    Jak na razie nie poruchasz Alison < biedactwo > :D
    A tak wgl fajna ta historia i bardzo dobrze piszesz ;)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekhem... Bardzo ciekawa fabuła, styl pisania nienaganny. Wygląd bloga jest zadowalający, jedynie co mnie kłuje w oczy to te kolory. Szary i czarny, czasem biały. Poza tym jest estetycznie. <------ chciałaś profesjonalną ocenę :D

    A teraz moim tokiem myślenia:
    Super! Fajnie! Extra! Cudo! Genialne!
    Chciałabym dodać jeszcze kilka słów:
    Śmieć, dupek, oblech, świnia, zboczeniec.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń