-To tylko dwa miesiące- powiedziała mama zauważając moją zwiędnięta minę.
Z czego tu się cieszyć. Rodzice wyjeżdżają na całe wakacje w sprawach służbowych na Islandię, a mnie wysyłają do babci. Podobno nie mogą mnie zostawić bez opieki w Nashville, ponieważ jest to nieodpowiedzialne i również przez całe moje "imprezowanie" nie mieliby do czego wrócić. Ciągle wypominają mi historię, gdy pojechali na weekend do Chicago, a ja zrobiłam mini imprezę w domu.
Znaczy się, miałam zamiar zrobić małą, dla kilku najbliższych przyjaciół. Niestety dowiedziało się o niej więcej i zjawiło się 50 osób. Rozwalili nam werandę, łazienkę, zwymiotowali na dywan mamy oraz rozkopali cały trawnik. Kilku chłopaków wypiło za dużo i dodatkowo coś zapalili i mieli wrażenie, że u nas w ogrodzie schowane są skarby. Jedyne co znaleźli to moje zabawki do piasku, które zakopałam mając 8 lat, po to, aby rodzice kupili mi nowe.
-Dlaczego nie mogą polecieć z wami? Przecież byłaby to super przygoda, miałabym co opowiedzieć znajomym- zawsze po wakacjach, ze swoją paczką znajomych opowiadamy historie, które nam się przydarzyły.Każdy z nas chce przeżyć coś najciekawszego. A co ja opowiem im w tym roku? Byłam dwa miesiące u babci w Stratford w Kanadzie. Kocham moją babcię najmocniej na świecie, uważam ją nawet za moją przyjaciółkę, dzwonimy do siebie w każdy weekend i cieszę się z tego, że zobaczę ja w końcu, bo odkąd skończyłam 10 lat nigdy jeszcze tam nie wróciliśmy. Mama mi tłumaczyła, że jest to po prostu długa droga, a ona ma chorobę lokomocyjną, ale wiedziałam, że po prostu nie może znieść ciągłego słuchania jak babcia ją we wszystkim poprawia. Zawsze z tatą mamy przy tym niezły ubaw.
-Wiesz, że nie możemy Cię zabrać. Nie będziesz siedziała całe dwa miesiące w hotelu. Nim obejrzysz się, a wakacje miną. A kto wie, może tutaj również przeżyjesz wiele ciekawych przygód- moja mama jest słaba w pocieszaniu jednak.
- Na pewno.
Podróż trwała wieki. Na szczęście wjeżdżaliśmy już do Stratford. Zmieniło się tu trochę od 6 lat. Wydawało się... ładniej. Dookoła było zielono, wokół masa ludzi kupujący na targach owoce i warzywa, pełno dzieci na placach zabawach, na boiskach od kosza pełno chłopaków bez koszulek.
-Może nie będzie tutaj tak źle- zasugerowałam samej sobie pod nosem.
Nie ukrywam, było to małe miasto, ale miało swój wewnętrzny urok. Miało się wrażenie, że co się dzieje tutaj to na zawsze pozostaje tutaj. W końcu podjechaliśmy pod dom babci.
Też się trochę zmienił. Na trawniku była widoczna duża ilość róż. Babcia od zawsze je uwielbiała, a nawet opowiadała mi niedawno przez telefon, że zaczęła je hodować i że na pewno spodobają mi się.
Miała rację. Okna były nowsze, ale okiennice te same. Dalej miały swój piękny, wyrzeźbiony kształt.
Wyskoczyłam szybko z drzwi samochodu
- Babciu!- nim się obejrzałam biegłam w stronę drzwi, które otworzyły się, gdy tylko podjechaliśmy pod dom.
-Alison! Moja mała ślicznotka- krzyczała babcia z radością tuląc mnie do siebie.
-Ale z Ciebie laska. Dokładnie taka sama jak jej babcia- zaśmiała się, a ja wraz z nią. Moja babcia zawsze była na luzie.
-Paige, Carol!- krzyknęła babcia podnosząc ręce i schodząc przy tym z tarasu. Przywitała się z moimi rodzicami i zaczęła z nimi rozmowę od tego, że mama ma za jasno pomalowane włosy.
Zaczyna się dobrze, od początku się śmieje. Rodzice nie mogli długo czekać, ponieważ mieli niedługo samolot. Odstawili tylko moje rzeczy do pokoju w którym zawsze spałam jak tu byłam i odjechali.
Pokój wyglądał tak samo jak kiedyś. Widniała na nim blado różowa tapeta w delikatne róże, toaletka, która kiedyś wydawała mi się ogromna, ale teraz jest jakaś mała. Stała również komoda po lewej stronie od wejścia, w tym samym miejscu co 6 lat temu ją przesunęłam spod okna, ponieważ uważałam, że ona tam nie pasuje. Tym razem pod oknami stało duże łoże z metalowymi obręczami.
-Nie chciałam nic zmieniać, chciałam abyś poczuła się jak kiedyś- wyszeptała babcia zza placów. Podskoczyłam z zaskoczenia, bo nie wiedziałam, że za mną jest.
-Jest w porządku babciu. Dalej mi się tutaj podoba- puściłam do niej delikatny uśmiech.
-Chodź, pójdziesz ze mną na targ. Muszę kupić trochę owoców, a wieczorem zrobimy z nich Twoją ulubioną sałatkę.
-Doskonale wiesz jak mnie przywitać babciu- uśmiechnęłam się od ucha do ucha i przytuliłam się do babci- cieszę się, że tutaj jestem- pocałowała mnie przy tym w czoło i ruszyłyśmy na zakupy.
W Stratford wszyscy się znali, nie dało się ukryć niczego tutaj przed sąsiadami co czyniło ich wszystkich, że żyli ze sobą naprawdę blisko. Chodząc z babcią między straganami zauważyłam znajomą twarz.
-Meredith!- krzyknęła kobieta stojąca przed nami 10 metrów. Ją też skądś kojarzyłam, ale dlaczego woła moją babcie i dlaczego stoi z tą dziewczyną co chyba ją znam.
-Oo, Veronica- radośnie przywitała moja babcia kobietę przed nami.
-Tutaj sprzedają najlepsze jagody. Polecam. Są naprawdę znakomite - i nagle wzrok kobiety przeniósł się na mnie. Przeleciała mnie wzrokiem od góry do dołu.
-To Alison? Matko jak ona wyrosła, ale cóż za piękna z niej dziewczyna.
-Alison, to jest Veronica. Moja przyjaciółka, pamiętasz może jak ostatni raz tu byłaś to codziennie rano wybierałyśmy się na rowery właśnie z Veronicą i jej wnuczką Emmą.
Codziennie kopałyście u nas tunele w piasku- i wszystko mi się rozjaśniło. Stąd znałam te kobiety.
-Jasne, pamiętam. Miło was znów widzieć- posłałam szeroki uśmiech do obu kobiet stojących przede mną.
-Emma, może weź Alison i pokaż jej okolice, dawno tutaj nie była, a my obie pójdziemy na zakupy- szturchnęła łokciem pani Veronica drobną dziewczynę obok siebie.
-Jasne. Chodź- wskazała mi Emma swoją głową drogę w którą mamy się kierować. Po kilku minutach niezręcznej ciszy w końcu się odezwała.
- Więc, na jak długo tutaj zostajesz?
-Całe dwa miesiące.
-To długo. Hm, może abyś nie nudziła się tutaj całe lato to chciałabyś pójść ze mną na imprezę. Będą ludzie w naszym wieku. Jest to impreza u Justina Biebera. Jest gwiazdą w tutejszym liceum. Wiesz, kapitan drużyny kosza i te sprawy, a dodatkowo bardzo przystojny - Emma dopowiadała jeszcze milion szczegółów, aby przekonać mnie jeszcze bardziej do tego abym poszła, ale gdy wypowiedziała słowo impreza to od razu wiedziałam, że się zgodzę. Zastanawiam się często, skąd u mnie duch imprezowiczki. Babcia mi zawsze mówi, że to po niej. Gdy była w moim wieku to potrafiła kilka dni z rzędu imprezować, ale gdy poznała dziadka to zaczęła je ograniczać. Ja jestem wybuchową mieszanką całej rodziny. Mimo tego, że uwielbiam imprezować weekendami w czasie roku szkolnego to zawsze znajduję czas na naukę. Nie chwaląc się mam bardzo dobre oceny. A to podobno mam po swoim tacie. Podziwiam go od maleńkiego. On wie dosłownie wszystko. Podobno też miał zawsze najlepsze stopnie w klasie. A po mamie odziedziczyłam urodę. Gdy ogląda się zdjęcia jak moja mama miała 16 lat to niczym się dosłowne nie różnimy. Po niej również mam to, że jestem trochę pyskata. Czasem uznaje to za zaletę, ale nie zawsze doceniają to nauczyciele w szkole.
Dobijał już wieczór, a ja już byłam gotowa na imprezę. Emma miała po mnie wpaść około 8 wieczorem. Usłyszałam tylko dzwonek do drzwi i zbiegłam na dół.
-Baw się dobrze!-krzyknęła babcia z kuchni przygotowując coś pysznego do jedzenia
-Na pewno będę- odpowiedziałam jej śmiejąc się i otworzyłam drzwi.
-Cześć! No to ruszamy na tą imprezę? -zapytałam
-Jasne. Dom Justina jest niedaleko stąd, a więc nie brałam samochodu.
-Dziwnie się czuje idąc na imprezę do osoby której nie znam i będąc wśród ludzi, których również nie znam.
-Nie martw się. Na pewno Ci się spodoba. Na pewno to nie będzie taka impreza jakie masz w Naschville, ale nie powinno być gorzej- po krótkiej, motywującej rozmowie z Emmą dotarłyśmy do domu tajemniczego chłopaka.
Dom wyglądał jak każdy inny tutaj: dosyć duży, z ogromny tarasem i podwórkiem. Przechodząc na tył ogrodu dostałam lekkiego szoku. Myślałam, że nasze imprezy są wielkie, ale tutaj było ze sto osób.
- WOW-wypowiedziałam wytrzeszczając przy tym oczy.
-Dużo ludzi, nie? Ale co się dziwić, kto by nie chciał być tutaj- uśmiechnęła się pod nosem Emma.
-Cześć Emma. Co tak stoisz sztywno? Chodź wypijemy po dwa drinki i będziemy mogli się nieco zabawić.
-Nie ze mną te gierki Bieber- odpowiedziała sztywno moja koleżanka. A więc to był ten Justin u którego jest impreza. Przyznam, jest przystojny. Blondyn, ciemne oczy, dobrze umięśniony i z pięknym uśmiechem... szkoda, że nie pokazuje jakiegoś mądrego oblicza.
- Ouu, po co ten stres? Kija ktoś Ci między nogi wstawił czy okres?- zapytał z delikatnym uśmiechem na ustach jakby uważał, że jest zabawny i przy tym spojrzał na mnie. Przeleciał mnie wzrokiem z góry na dół przy czym powiedział
-A więc to Ty jesteś Alison.. no nieźle..
-Skąd wiesz kim jestem?
-Stratford to mała mieścina. Wiemy wszystko co tu ma się wydarzyć bądź kto nas odwiedzi.
-Ekstra-odpowiedziałam z ironią przepełnioną w głosie.
-Kolejna spięta dziewica. Zabaw się słonko dzisiaj. To będzie legendarna impreza.
-Ohh zamknij się. Nie jestem żadnym słonkiem, a przede wszystkim nie twoim. Po drugie kim ty jesteś aby się tak do nas odzywać? Wielka gwiazdka się znalazła- wybuchnęłam przed nim z krzykiem. Nie mogłam się powstrzymać, ale ten chłopak od pierwszego wypowiedzianego zdania zaczął mnie irytować. On tylko zaśmiał mi się w twarz i złapał mnie za podbródek i podszedł tak blisko, że dzieliły nas jedynie centymetry
-Posłuchaj mała, wygadana amerykanko. Jesteś u nas i grasz na naszych zasadach, a więc nie spinaj się- wyszeptał mi to w twarz. Patrzyłam jeszcze przez moment na jego czekoladowe tęczówki, a po chwili zepchnęłam jego rękę ze swojej twarzy i zaczęłam odchodzić biorąc za rękę Emmę.
-Bieber czy jak Ty tam- zawołałam jeszcze, a on odwrócił się w naszą stronę - gdy ja tu jestem to gramy na moich zasadach- pokazałam mu palcem i odeszłam wraz z Emmą od niego.
_____________________________
kolejny rozdział 30.12.2014
Jak myślicie co o co chodzi Alison? Na jakich jej zasadach? Dlaczego Bieber jest taki oschły?
Przypominam, że tutaj on nie jest sławny.
Jeju .. zapowiada się gorąco !! już uwielbiam Alison <3
OdpowiedzUsuńhaha jest taka ostra i tak ma być ^^
Każdy chłopak jej a nie :D
Dziękuję bardzo! Jutro już kolejny rozdział, a więc zapraszam :)
UsuńNo no spodobało mi się. Już czytam następny
OdpowiedzUsuń