Translate

środa, 28 stycznia 2015

8. I can't wait any longer

- Chyba ja Ciebie powinienem o to zapytać. Późno jest, niebezpiecznie...- odparł Ryan chowając dłonie w szare, zwężane dresy. Jedyne co mi chodziło po głowie, to to, jak wiele widział. Nie mogłam mu powiedzieć, że tak po prostu spotkałam się z Justinem, ponieważ ostatnio nie dogadują się oni najlepiej. A po drugie, jakby to wyglądało? 
- Um, ja... wiesz... wyszłam się przewietrzyć - cholernie słabe kłamstwo, ale tylko tyle potrafiłam wymyślić w tak krótkim czasie.
- Nie mogłaś zrobić tego u siebie na podwórku? Tam jest takie samo powietrze jak tutaj na ulicy - popatrzył chłopak na mnie lekko marszcząc prawą brew i zaczął powoli zbliżać się w moją stronę.
- Chciałam tylko zajrzeć. Nie musisz na mnie tak najeżdżać - powiedziałam ostrym głosem. Chciałam się bronić za wszelką cenę.
- Spokojnie Alison. Ja tylko się martwię o Ciebie. Ostatnio się nie wykazałem i ktoś inny musiał ratować Twój mały tyłek - Ryan stał już o krok ode mnie. Teraz byłam pewna, że nie zauważył auta Justina, ani nas razem, a więc mogłam być spokojna.
- Hej! Nie mam małego tyłka - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i tupnęłam lewą nogą udając obrażoną, małą dziewczynkę.
- Oh, naprawdę? W takim razie jaki masz tyłek? - podszedł do mnie bliżej i złapał mój prawy łokieć w takim miejscu, że ręce opadły mi na boki.
- Hm..- przerzuciłam usta na jedną stronę, aby wyglądało jakbym nad tym chwile myślała. - Mam odstający, duży i seksowny!
- Czyżby? - spojrzał na mnie z rozbawioną miną i lekko marszcząc czoło.- Jesteś tego pewna?
- Jak najbardziej - odpowiedziałam próbując nie uśmiechać się. Chciałam wyglądać poważnie. Ryan jedynie zaśmiał się i złapał w jedną dłoń mój pośladek i ścisnął. Szybko skarciłam jego dłoń, którą szybko zabrał.
- Co to miało być? - zaśmiałam się.
- Miałaś rację. Jest idealny - puścił oczko. Czułam, że moje policzki zaczynają się robić różowe, a więc szybko wzrok przerzuciłam  na nasze stopy. Nagle poczułam silną, męska dłoń na moim policzku, która podnosi mój wzrok ku górze. Lekko przejechałam wzrokiem po ręce Ryana, a następnie wbiłam wzrok w jego perfekcyjną twarz.
- Przepraszam, że robię to teraz, ale nie mogę dłużej z tym czekać - wyszeptał i namiętnie wbił swoje namiętne usta w moje. Czułam jak płuca mi rosną od nadmiaru powietrza i dopiero po kilku sekundach zrozumiałam co tak naprawdę się dzieję. Ryan po krótkim czasie oderwał usta od moich i chciał zabrać dłoń z mojej szyi, która była tam od początku naszego pocałunku. Szybko ją chwyciłam i znów przyłożyłam w to samo miejsce. Przygryzłam delikatnie wargi i powiedziałam desperacyjnie
- Błagam, nie kończ tego teraz- i tym razem ja wbiłam się w jego wargi, a Ryan co moment pogłębiał nasz pocałunek. Nim zorientowałam się, a w środku nasze języki toczyły ze sobą walkę, która nie chciała się nigdy zakończyć. Oplotłam ręce o jego kark, a Ryan jedną dłoń trzymał na mojej szyi, a drugą na moim lewym biodrze. Podejrzewam, że długo to trwało, ale żadne z nas nie potrafiło tego przerwać. Poprawka! Zdecydowanie żadne z nas nie chciało tego przerwać! Zaczęłam już nieco marznąć w ramiona i mimo żadnej chęci zakończenia tego musiałam to zrobić.
- Muszę już lecieć - wyszeptałam nierównym oddechem, który próbował znaleźć swój spokojny rytm.
- Ja też - powiedział chłopak opierając nasze czoła o siebie z niespokojnym oddechem jak moje. Musnął delikatnie moją skórę za uchem i odszedł chowając ręce w kieszeniach szarych dresów. Przechodząc przez furtkę bramki do domu mojej babci, czułam jak na twarzy mam wymalowany uśmiech od ucha do ucha. Czułam się pierwszy raz, od naprawdę długiego okresu czasu na niesamowicie szczęśliwą. Szkoda, że to uczucie minęło tak szybko jak i przyszło. Gdy tylko zaszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżko. Chwyciłam poduszkę i wbiłam w nią głowę z całej siły. Próbowałam poskładać w całość dzisiejszy cały dzień. Najpierw dziwna wizyta Emmy, następnie cholernie szczera rozmowa z Justinem, a teraz pierwszy pocałunek z Ryanem. Najgorsze we wszystkim jest to, że okłamuje z nich każdego po kolei.
- Tak bardzo chciałabym, aby to wszystko było proste - wyszeptałam pod nosem i nim obejrzałam się, zasnęłam.

Przebudziłam się i przetarłam oczy, aby lekko je rozbudzić. Spojrzałam na zegarek wiszący na przeciwnej ścianie. Właśnie wybiła 4:00 rano. Promienie słońca już zaglądały przez okna i zapowiadały kolejny dzień. Poczułam wibracje mojego telefonu. No tak.. przecież to mnie obudziło. Szybko chwyciłam go do ręki i przesunęłam zieloną słuchawkę po ekranie.
- Halo - powiedziałam zaspanym głosem.
- Alison, musimy się zobaczyć. Teraz.
- Ryan? Jest 4:00 rano. Co Ty do cholery chcesz ode mnie o tej porze - zaczęłam znów przecierać oczy.
- Po prostu wyjdź przed dom.
- Coś się stało? - zaczęłam panikować.
- Nie, po prostu zrób to, o co Cię proszę - rozłączył się. Nie miałam czasu na rozmyślaniem nad tym czego on chce ode mnie o tak wczesnej porze. Wyszłam przed dom i tylko jak nastąpiłam na kamienie przed domem, poczułam, że jestem bosa. Podskoczyłam delikatnie z bólu.
- Co było tak ważne, że kazałeś mi wyjść z domu o 4 rano? - zapytałam lekko zmieszana. Nie wiedziałam czy mam się bać czegoś, czy cieszyć w jakikolwiek sposób, a jego wyraz twarzy... no właśnie był bez wyrazu.
- Ty w ogóle się przebrałaś na noc? - przejechał mnie wzrokiem z góry na dół z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
- Przestań- stuknęłam delikatnie go w klatkę piersiową. - Powiedz co jest na rzeczy.
- No tak - oblizał delikatnie dolną wargę.- Nie mogłem zasnąć od tamtej pory, kiedy się całowaliśmy. Nie mogłem przestać myśleć o Tobie jeszcze bardziej.
Chwycił w swoje obie dłonie moją szyję i przemawiał mi prosto w oczy. 
- Od małego mi się podobałaś. Jak biegałaś w tej żółtej sukience po ulicy i grałaś w głupie, nic nie znaczące gry, jak wspinaliśmy się razem po drzewach i chwytałem cię za każdym razem za rękę po to abyś z niego nie upadła i teraz... kiedy tutaj jesteś podobasz mi się sto razy bardziej i nie mogę już tego wytrzymać. Muszę zadać Ci cholernie ważne pytanie - przełknął głośno swoją ślinę, a ja wmurowana w niego patrzyłam i czekałam na ten moment.
- Zostaniesz moją dziewczyną?
_________________________________________________

Rozdział 8 więc za nami! Bardzo krótki niestety...
Jak wam się podoba? Bardzo liczę na wasze obiektywne opinie i uwierzcie, są one dla mnie bardzo ważne w tym wszystkim. Zostawiajcie ich jak najwięcej.
Mamy się czym pochwalić, ponieważ mamy już ponad 2 tysiące wejść z czego jest mi niezmiernie miło.
Kolejny rozdział 1.02.2015 r :)
I powiem Wam tyle, że zadziwi on was bardzo
Do następnego... :)

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ale się porobiło :o Rayan zaszalał :x ciekawe co na to Justin :D
      Jejciu jestem tak cholernie ciekawa :D

      Usuń
  2. No no. I jestem pewna, że się zgodzi. Nie zaskoczy mnie to, po takim lizu-lizu? Zgadzam się z Łolą Ramos fiekawe co na to Justin? No bo skoro będą razem to te czułości będą oczojebne albo się będą ukrywać. Nie wiem, nie wiem, doprawdy nie wiem. Czeekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty ;)

    OdpowiedzUsuń